Wietrzne psoty

Lubicie wiatr? Mnie zaprzyjaźnienie się z tym urwisem zajęło wiele lat. Nie łatwo z nim spokojnie porozmawiać. Wpada tylko na chwilę, zawsze gdzieś się spieszy. Nie znosi zamknięcia, ale jeśli chce, może dostać się wszędzie, nawet przez dziurkę od klucza. A co najgorsze nie potrafi dochować żadnej tajemnicy! A to porwie kartkę z jakimś sekretnym zaklęciem, albo zapach gotującej się zupy jagodowej zaniesie do lasu i zwabi wygłodniałych gości.

Dzisiaj też wleciał na chwilę, przyniósł ze sobą zapach leśnych igieł i żywicy, zawył, zagwizdał i uciekł przez komin. Nie zdążyłam go o nic zapytać! Skąd przyleciał, gdzie ucieka? Aha! Zapach Cię zdradził wietrzny urwisie. Wiem, że biegałeś po puszczy, siłowałeś się z bukami i jodłami. Te drzewa to prawdziwi dziadkowie – mieszkają w puszczy na zboczach Łysej Góry już setki lat i niejeden wiatr próbował je przewrócić. Znają historie stare jak świat. Czasem wspominają dawne dzieje, a wiatr roznosi ich opowieści po całych Górach Świętokrzyskich. Ale wiatr jak to wiatr – czasem źle usłyszy, czasem coś pozmienia. Czarek mówi, że nie można mu ufać i gdy tylko wpada z hukiem do chatki, kocur chowa się za kominem.

Hmmm, możesz mieć trochę racji mruczący przyjacielu. Najlepiej będzie jak sama pójdę i sprawdzę, co w puszczy słychać. Do następnego razu! Cześć!

Czarownica (Świętokrzyska)

Podziel się z innymi:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Live
  • Technorati
  • Twitter
  • Wykop
  • Gwar

Tagi:

Zostaw odpowiedź