Dziadek Buk
Opublikowano 6 kwiecień 2010 autor: Czarownica | Kategoria: Magiczna przyroda, W kotle historii | Komentarze (3)
Właśnie wróciłam z długiego spaceru po Puszczy. Wizyta w magicznym lesie jak zwykle udana, chociaż spotkanie z Dziadkiem Bukiem trochę mnie zasmuciło. Ale po kolei. Dziadek Buk stoi nieopodal niebieskiego szlaku, którym można zejść z mojej ukochanej Łysej Góry do miejscowości zwanej Nowa Słupia. Spacerując tym szlakiem idziemy Drogą Królewską, którą kiedyś przemierzały królewskie orszaki. Dziadka nie da się ominąć, jest chyba największym drzewem w całej puszczy, a na pewno najmądrzejszym. Wszyscy nazywają go dumnie Bukiem Jagiełły, bo w jego cieniu odpoczywał król Władysław Jagiełło podczas wędrówki na szczyt Łysej Góry (czyżby szedł do mnie z wizytą?). Tak czy owak, dzisiaj to ja odpoczywam pod tym starym, magicznym pniem, a buk, jak na dziadka przystało, pamięta niesamowite wydarzenia. Oczywiście opowiada swoje historie tylko wtedy, gdy ma ochotę, a ich zrozumienie wymaga wieeelkiej cierpliwości. Dziadek snuje swe opowieści wolno, długo dobiera słowa i przykrywa je szumem liści.
Tak było też dzisiaj. Dziadka wyraźnie coś smuciło. Wskazał gałęziami na leżącą niedaleko jodłę, przewróconą przez silny podmuch wiatru i przykrytą grubą warstwą miękkiego mchu.
– Dzisiaj ktoś powiedział o mojej drogiej przyjaciółce, że zaśmieca szlak i że takie stare, leżące konary powinny być wyrzucane – powiedział buk smutno. – Nikt nie zauważył, że stała się ona mieszkaniem dla rodziny dzięciołów, nocują tam także wiewiórki i chrząszcze. Ludzie nie szanują tego, co stare i brzydkie – westchnął. Już miałam na końcu języka zaklęcie, które miało postawić jodłę „na nogi”, ale Dziadek powstrzymał mnie jednym ruchem gałęzi. Zapomniałam na chwilę, że jesteśmy w tej części Gór Świętokrzyskich, gdzie obowiązuje ścisła ochrona przyrody i zakazana jest jakakolwiek interwencja człowieka. Nie wiem, czy moje czary można do interwencji zaliczyć, ale wolałam nie narażać się Dziadkowi.
Zanim ruszyłam w drogę powrotną, Buk poskarżył się jeszcze troszkę na hałaśliwych turystów i nocne przymrozki, które źle wpływają na jego sędziwe konary. Obiecałam wyczarować więcej słońca w kwietniu i pożegnałam się, bo zaczynało się ściemniać.
Kiedy tak siedzę przed komputerem i piszę do Was, dziękuję, że ktoś wymyślił Internet. Bo wcale nie boję się nowoczesności i techniki. Ale bardzo cieszę się, że mieszkam właśnie tu, pośród najstarszych drzew i skał. Cieszę się, że wracając szlakiem do chatki potykam się o kamienie, które leżały tu 500 milionów lat temu, kiedy cała okolica była zalana morzem. Zdecydowanie dobrze wybrałam mieszkanie
Czarownica (Świętokrzyska)









11 maj 2010 o godz. 18:12
Bardzo interesuj¹cy wpis. Z ca³¹ pewnoœci¹ wpadnê jeszcze po wiêcej lektury.
12 maj 2010 o godz. 15:34
Œwietna strona, piszesz naprawdê o ciekawych sprawach, wrêcz nowinkach w polskiej sieci.
19 sierpień 2010 o godz. 11:47
dajcie jakieś figurki (obrazki) czarownic !!!!!!!!!!!!!!